Kategorie:



Polecamy:


















Archiwum:





       



    Casio G-Shock DW-6900


    Fotki zrobione do recki na Zombie Zone -> LINK







    Wypowiedz się (0)



    Sierpniowy długi weekend


    Tym razem długi weekend spędziliśmy w Korbielowie. Przyjechaliśmy w środę po pracy.
    Nie polecam drogi z Katowic przez Tychy, Pszczynę i Bielsko.
    Straciliśmy mnóstwo czasu stojąc w korkach przez remont dwupasmówki w Tychach.
    Dużo lepszym rozwiązaniem jest przejazd wiślanką z Katowic do Skoczowa i tam wjazd na S1 omijającą Bielsko.
    Rano zwarci i gotowi wyruszyliśmy na Halę Miziową.













    Podejście do schroniska PTTK na Hali Miziowej rozpoczęliśmy z Korbielowa Kamiennej zielonym szlakiem.
    Podejście trwa około 2,5 godziny. Pogoda dopisała i słoneczko mocno grzało, czasami nawet zbyt mocno.
    W schronisku zjedliśmy bardzo smaczny żurek z jajkiem i po wysuszeniu ciuchów ruszyliśmy w stronę Pilska.
    Doszliśmy do granicy Polsko-Słowackiej na wysokość 1450 m, skąd podziwialiśmy piękne widoki.
    Niestety bardzo wzmożony ruch turystów zniechęcił nas do podejścia tych kilkuset metrów na sam szczyt - Pilsko.
    Jako drogę powrotną wybraliśmy, trochę dłuższy ale łagodniejszy szlak żółty, który prowadzi do Korbielowa,
    gdzie łączy się z szlakiem zielonym.



    Pokonaliśmy dystans 15,77 kilometrów w ciągu 5,5 godziny z godzinną przerwą w schronisku.
    Korzystając z aplikacji "Moje trasy" zarejestrowałem mapę i parametry naszej wyprawy np.:
    - średnia prędkość: 2,84 km/h
    - średnia prędkość ruchu: 3,43 km/h
    - różnica wysokości: 896 m



    Przy schronisku dołączył do nas mały przyjaciel.





    Dzień zakończyliśmy obiadem w Starej Karczmie w Jeleśni i butelką miodowego Jack'a przy ognisku.

    Poranek w piątek był ciężki ale go przespaliśmy.
    Ponieważ nie mieliśmy żadnych planów na ten dzień stwierdziliśmy, że jedziemy do Żywca.
    Po znalezieniu wolnego miejsca parkingowego, co nie było takie łatwe,
    wybraliśmy się na spacer połączony z podziwianiem zabytków.



     



    Po spacerze poszliśmy na obiad do Karczmy Żywieckiej, gdzie zjedliśmy naprawdę dobre zupy:
    serową i cebulową oraz inne dobre dania.
    Polecam restaurację osobom cierpliwym - przy dużym ruchu kelnerki mają dużo pracy i czasami nie zauważają,
    że ktoś chce złożyć zamówienie lub zapłacić.



    Po obiedzie wróciliśmy do hotelu, gdzie czekało zimne piwo.
    Wszystko co dobre szybko się kończy - w sobotę rano wracaliśmy do domu.


    Sprzęt

    Przez weekend posługiwałem się głównie "pszczółką" czyli finką z ostrzem od Tlima i rękojeścią od Trollsky'ego.
    Oprócz niej w góry zabrałem Plecak Wisport Sparrow 20 a w nim:
    apteczkę, latarkę Fenix PD32, Leatherman Supertool 300, rękawiczki Mechanix i bukłak Source 2l.







    Wypowiedz się (0)



    Poranny spacer po parku


    Kilka fotek nowej "zabawki" - SOGa Seal Pup oraz parkowych widoków z porannego spaceru.

















    Wypowiedz się (0)